Dziś każdy może wpisać Twój adres jako nadawcę i wysłać maila do Twoich klientów – bez znajomości Twojego hasła. Zabezpieczamy Twoją domenę tak, żeby takie podszycie było odrzucane, a Twoje prawdziwe maile – faktury, oferty, potwierdzenia – docierały, zamiast lądować w spamie.
Wpisz adres swojej strony www. Sprawdzimy publiczne zabezpieczenia Twojej poczty – bez logowania i bez dostępu do Twoich systemów.
Oszust wysyła Twojemu klientowi fakturę z Twoim adresem jako nadawcą i ze zmienionym numerem konta. Klient płaci – pieniądze znikają, a klient ma pretensje do Ciebie, nie do oszusta. Ty nic nie widzisz, bo ten mail nigdy nie przeszedł przez Twoją skrzynkę. Druga strona tego samego problemu: Gmail i Outlook coraz częściej wrzucają do spamu prawdziwe maile firm, które nie mają takiej ochrony. Ta krótka animacja z lektorem pokazuje, jak to działa i jak to zamykamy.
Podstawowy sposób przesyłania e-maili powstał ponad czterdzieści lat temu. Początkowo opierał się na zaufaniu – sam adres nadawcy nie był dowodem jego tożsamości.
Zobaczmy zwykłą drogę wiadomości. Piszesz mail. Trafia on do serwera, czyli komputera obsługującego Twoją pocztę.
Serwer pyta DNS – internetową książkę adresową – gdzie znajduje się poczta odbiorcy. Następnie przekazuje wiadomość dalej, do skrzynki klienta.
Ale tą samą drogą może spróbować pójść oszust. Wpisuje Twój adres jako nadawcę, chociaż wysyła wiadomość z własnego serwera. Nie musi znać hasła do Twojej skrzynki.
Bez dodatkowych zabezpieczeń odbiorca może zobaczyć Twój adres i uwierzyć, że mail pochodzi od Ciebie.
Teraz dodajmy możliwość sprawdzenia nadawcy. W DNS publikujemy SPF – listę serwerów, którym pozwalasz wysyłać pocztę.
Może to być na przykład serwer Google, Microsoftu lub Twojego dostawcy hostingu.
Dodajemy również DKIM – podpis cyfrowy. Twoja poczta podpisuje wiadomość tajnym kluczem. W DNS umieszczamy publiczny klucz, dzięki któremu odbiorca może sprawdzić ten podpis.
Wyślijmy prawdziwy mail jeszcze raz. Poczta odbiorcy może teraz sprawdzić, czy serwer jest dozwolony i czy podpis wiadomości jest poprawny.
Potrzebujemy jeszcze powiązania tych sprawdzeń z adresem, który widzi klient. To zadanie DMARC. DMARC sprawdza, czy poprawny wynik SPF lub DKIM dotyczy domeny z widocznego adresu nadawcy. Wystarczy jedno takie zgodne potwierdzenie.
W DNS zapisujemy też instrukcję: Jeżeli wiadomość podaje moją domenę, ale nie ma zgodnego potwierdzenia – odrzuć ją.
Teraz oszust próbuje ponownie. Nadal może wpisać Twój adres. Ale w pokazanej próbie nie potrafi potwierdzić prawa do jego używania.
Poczta odbiorcy stosuje Twoją instrukcję i odrzuca podszycie.
W ten sposób odbiorca otrzymuje coś więcej niż napis na kopercie – otrzymuje możliwość sprawdzenia, czy Twoja domena została użyta zgodnie z Twoimi zasadami.
Najwięksi dostawcy poczty zaostrzają zasady weryfikacji nadawców. Wiadomości niespełniające ich wymagań mogą trafiać do spamu albo zostać odrzucone.
Dlatego poprawna konfiguracja firmowej poczty to nie tylko ochrona przed podszywaniem się. To również dbanie o to, żeby Twoje oferty, faktury i potwierdzenia docierały do klientów.
Nie musisz ich rozumieć – to nasza robota. Ale warto wiedzieć, co ustawiamy w Twojej domenie. Wszystko dzieje się w DNS, czyli w internetowej „książce adresowej" Twojej firmy. Nie ruszamy Twojej skrzynki ani komputerów.
Publikujemy listę serwerów, którym wolno wysyłać pocztę w imieniu Twojej firmy – na przykład Twój hosting, Google albo Microsoft. Serwer spoza listy budzi podejrzenia u odbiorcy.
Twoja poczta podpisuje każdą wiadomość tajnym kluczem. W DNS zostawiamy klucz publiczny, dzięki któremu odbiorca sprawdzi, że treść naprawdę wyszła od Ciebie i nie została po drodze podmieniona.
DMARC wiąże oba sprawdzenia z adresem, który widzi klient, i mówi poczcie odbiorcy: jeśli nikt nie potwierdzi prawa do mojej domeny – odrzuć wiadomość. To ten rekord blokuje podszywanie.
Największe ryzyko przy DMARC to zablokowanie własnej, legalnej poczty. Dlatego nie włączamy pełnej ochrony od pierwszego dnia. Idziemy po kolei i obserwujemy raporty, zanim cokolwiek zacznie odrzucać wiadomości.
Zaczynamy od tego samego sprawdzenia, które widzisz powyżej, i krótkiej rozmowy: gdzie masz domenę, czym wysyłasz pocztę, kto jeszcze wysyła w Twoim imieniu (np. system do faktur czy newsletter). 15 minut, bez zobowiązań.
Jeśli Twoja domena jest u dostawcy z dostępem technicznym (np. OVH, Cloudflare, GoDaddy), możesz nadać nam ograniczony, odwoływalny dostęp wyłącznie do rekordów DNS – nigdy nie potrzebujemy hasła do Twojego konta. U części polskich dostawców (np. nazwa.pl, home.pl, cyberFolks) ustawimy rekordy wspólnie, krok po kroku, albo przekażemy gotowe wartości do wklejenia.
Zaczynamy w trybie obserwacji: nic nie jest odrzucane, a my czytamy raporty i widzimy, kto naprawdę wysyła w Twoim imieniu. Gdy wszystko legalne jest już ustawione, zaostrzamy ochronę stopniowo – najpierw podejrzane maile trafiają do spamu, na końcu podszycia są odrzucane w całości.
Przez 12 miesięcy odbieramy i czytamy raporty DMARC z Twojej domeny, reagujemy, gdy pojawi się próba podszycia lub nowy, legalny nadawca, i utrzymujemy ustawienia, gdy duzi dostawcy (Gmail, Outlook) zaostrzają wymagania. Dostajesz prosty raport po polsku – bez żargonu.
Trzy rzeczy, które słyszymy najczęściej, i uczciwe odpowiedzi na nie.
Działa i dalej będzie. Ochrona domeny nie zmienia niczego w Twoich skrzynkach, programie pocztowym ani telefonie. Nikt nie instaluje nic nowego, nikt nie zmienia hasła.
Problem w tym, że dziś – mimo że poczta działa – każdy może wysłać mail z Twoim adresem jako nadawcą. Nie zobaczysz tego, bo taki mail trafia do Twojego klienta, nie do Ciebie.
Świetnie, będzie nam łatwiej. Informatyk zwykle zajmuje się komputerami, siecią i skrzynkami, a ustawienia przy domenie zostają „na później”, bo bez nich nic nie przestaje działać.
Pokażemy mu dokładnie, co i gdzie wpisać, albo zrobimy to razem. A jeśli sprawdzarka na górze świeci na zielono – nie jesteśmy Ci potrzebni i powiemy to wprost.
Oszuści nie wybierają dużych firm. Wybierają łatwe. Podszycie pod małą firmę jest tańsze i rzadziej wykrywane, a fałszywa faktura „od Ciebie” wygląda dla klienta tak samo wiarygodnie jak prawdziwa.
Jeden przelew na cudze konto, jeden stracony klient – to zwykle więcej niż cała roczna opieka.
Bez abonamentu rozbitego na raty i bez niespodzianek. Płacisz raz w roku – my wdrażamy ochronę i przez dwanaście miesięcy jej pilnujemy. Jedna przechwycona fałszywa faktura „od Was" do klienta kosztuje więcej niż ta opieka – licząc tylko utraconą reputację.
Powiemy wprost, czy jesteśmy Ci potrzebni. Jeśli nie – usłyszysz to na pierwszej rozmowie.
Ceny netto. 14 dni na zmianę decyzji (prawo odstąpienia). Po roku decydujesz sam, czy przedłużyć opiekę – żadnego automatycznego odnowienia.
Zanim poprosimy Cię o zaufanie, pokazujemy własną domenę. Nasza poczta ma dokładnie tę ochronę, którą wdrażamy u klientów – włącznie z najmocniejszym ustawieniem DMARC, które odrzuca podszycia.
Nie musisz wierzyć nam na słowo. Wpisz firmapodochrona.pl w sprawdzarce na górze strony (albo kliknij poniżej) i zobacz wynik na żywo.
Krótko i bez żargonu. Jeśli nie znajdziesz tu swojego pytania – zadaj je w rozmowie, odpowiemy wprost.
Nie. Skrzynki, programy pocztowe i telefony działają dokładnie tak jak dotąd. Zmiany są w ustawieniach domeny, nie w Twoim komputerze. Nikt w firmie nie musi niczego instalować ani zmieniać hasła.
Hasła do poczty nie potrzebujemy nigdy. Do domeny – albo nadajesz nam ograniczony dostęp wyłącznie do ustawień DNS (możesz go odwołać jednym kliknięciem), albo wpisujemy wartości razem, na Twoim ekranie. Nigdy nie prosimy o hasło do konta.
To jedyne realne ryzyko przy takim wdrożeniu i dlatego robimy je etapami. Najpierw tylko obserwujemy, kto wysyła w Twoim imieniu (system do faktur, newsletter, biuro rachunkowe). Blokadę włączamy dopiero, gdy wszystko legalne jest wpisane. Przez cały rok czytamy raporty i reagujemy, gdy pojawi się nowy nadawca.
Dostawca daje narzędzia, ale nie włącza ich za Ciebie. Większość firm, które sprawdzamy, ma najwyżej połowę ustawień. Wpisz swoją domenę w sprawdzarce na górze strony – wynik masz w 10 sekund, bez rejestracji.
Rozmowa: 15 minut. Pierwsze ustawienia: tego samego lub następnego dnia. Dojście do pełnej ochrony zajmuje zwykle od kilku do kilkunastu tygodni, bo tempo wyznaczają raporty, które musimy najpierw zobaczyć. Nie przyspieszamy tego na siłę – to właśnie chroni Twoje prawdziwe maile.
Za dalsze czytanie raportów, reakcję na próby podszycia i nowych nadawców oraz utrzymanie ustawień, gdy Gmail czy Outlook zaostrzają wymagania. Wdrożenie robi się raz, dlatego kolejne lata są tańsze. Po roku decydujesz sam – nic nie odnawia się automatycznie.
Nie, i nie będziemy udawać, że tak. Ochrona dotyczy Twojej domeny: nikt nie wyśle maila dokładnie z Twojego adresu. Nie zatrzyma maila z domeny podobnej do Twojej (literówka, inna końcówka) – to osobny problem i powiemy Ci, na co uważać.
Powiemy to wprost i nie będziemy niczego sprzedawać. Sprawdzarka jest bezpłatna, a rozmowa nie zobowiązuje do niczego. Jeśli jesteśmy Ci niepotrzebni, lepiej, żebyś to wiedział po 15 minutach niż po przelewie.
Nadal masz wątpliwości? Umów bezpłatne 15 minut → Powiemy wprost, czy jesteśmy Ci potrzebni.
Napisz albo od razu zarezerwuj termin. Sprawdzimy Twoją domenę i powiemy wprost, czy jesteśmy Ci potrzebni – a jeśli nie, też to usłyszysz.
Odpowiadamy tego samego dnia roboczego.
Zarezerwuj 15 minut w kalendarzuTwoje dane trafiają do zaszyfrowanej bazy w naszej infrastrukturze (Cloudflare, UE). Bez pośredników marketingowych.